Miasta na studencką kieszeń cz.3 – Rzym

Po długiej przerwie wracam z podróżniczymi opowieściami.

Trochę mnie tu nie było. Czas, tym razem zabrała podróż, czyli najlepsze, co może spotkać człowieka 🙂 I to nie byle jaka, a do stolicy antycznego świata – Rzymu, zwanego inaczej Wiecznym Miastem.

Cóż to była za wycieczka, z opóźnionymi lotami, turbulencjami, deszczem, słońcem i dreszczykiem niepokoju. Zobaczyłam wiele pięknych rzeczy, skonfrontowałam oczekiwania z rzeczywistością, zachwyciłam się nieznanym i spędziłam wspaniały czas z moimi bliskimi.

Czy Rzym nadaje się na studencką kieszeń? Powiem zdecydowane – tak. Tanie loty, plus dobra strona do rezerwacji hoteli i za niewielkie pieniądze mamy niezapomniane wspomnienia. Ja spełniłam swoje pierwsze wielkie marzenie w tym roku. I coraz częściej się przekonuje, że im bardziej czegoś się chce i robi się wszystko w tym kierunku, to się uda.

Marzenia naprawdę da się spełnić. Wystarczy się trochę postarać.

DSC05791 Czytaj dalej

Miasta na studencką kieszeń cz.2

Toruń

Niezapomniane miasto, które od samego początku pobytu urzekło mnie swoim klimatem i pięknem starówki. Chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyło z przyjaciółkami, które towarzyszyły mi w wyprawie do Torunia. Spędziłam tam z nimi magiczne, zabawne i emocjonujące chwile. Myślę, że jeszcze tam wrócę z różnymi ludźmi, a z moimi dziewczynami na pewno. Polecam to miasto wszystkim kobietom na babskie wypady, znajdziecie przyjemne małe sklepiki z drobiazgami, fajne kawiarnie na pogaduchy oraz wiele tras spacerowych by rozkoszować się klimatem starego Torunia i jego piękną zabudową. Panom też polecam z całego serca, zdążyłyśmy zauważyć wiele osób aktywnie spędzających czas na rowerach, deskorolkach i oddających się coraz bardziej modnemu joggingowi.

Może zacznę od plusów, urzekły mnie ceny w Toruniu, dla studenta to istny raj, jest tu w porównaniu do innych miast bardzo tanio, co sprzyja studenckiej kieszeni. Najlepsze było to, że trafiłyśmy na weekend za pół ceny, gdzie różne kawiarnie, restauracje i bary sprzedawały swoje specjały za jedną drugą pierwotnej kwoty, była to bardzo miła niespodzianka. Również takie promocje można było trafić w różnych sklepach, butikach czy księgarniach, każda z nas wróciła z pocztówkami i zakładkami do książek, które kupiłyśmy dosłownie za grosze. Zachwycone smakołykami, które znalazłyśmy za niewielkie ceny, szukajcie w bocznych uliczkach, gdzie je dużo ludzi, tam na pewno będzie dobre jedzenie. O samej starówce mogłabym pisać peany i wygłaszać zachwyty, nie dość, że jest bardzo duża to do tego pięknie zachowana, kamienice odnowione, fontanny, zegary oraz inne elementy małej architektury dodają uroku wąskim uliczkom. Z ciekawych rzeczy warto zwrócić uwagę na zagadkowe ludziki porozmieszczane na różnych budynkach i bramach. Trzeba unieść wzrok i spojrzeć na dach, a nie raz można się zaskoczyć tym, co zobaczymy. Zdarzają się również witraże oraz malunki na ścianach np. aniołów, które mnie osobiście zachwyciły. Miło zaskoczył mnie fakt, że na Starym Mieście nie ma krzyczących reklam i bilbordów, sklepy zminimalizowały szyldy i dopasowały je do ogólnego klimatu starówki. Dzięki temu wszystko wygląda niezwykle elegancko i gustownie. A piękne witraże, które są za razem małymi reklamami zachwycają swym kunsztem. Dzięki temu każdy trafi tam gdzie chce, a reklama zamiast szpecić zdobi. Inne miasta powinny brać przykład z Torunia.

DSC01615
Pyszna szarlotka:)
DSC01749
Moje anioły
DSC01345
Zagadkowe, gipsowe ludziki
DSC01751
Tak powinny wyglądać reklamy

Starówka to zabudowania w stylu gotyckim, renesansowym, zdarzają się pozostałości architektury romańskiej. Zobaczymy niezwykłe kościoły, warto do nich zajrzeć, kiedy tam wejdziecie unieście głowy do góry, można dostrzec piękne freski czy organy. Poszukajcie Smoka Toruńskiego wśród plątaniny uliczek, czy pozostałości Zamku Krzyżackiego, albo usiądzie ze znajomymi na toruńskim bulwarze. Można tam zobaczyć tablice upamiętniającą sławny film Barei Rejs, zresztą to nie jedyna pamiątka po filmowych przygodach w Toruniu można znaleźć ich więcej, wystarczy poszukać.

Studentów ucieszy, że piwo, jedzenie i rozrywki w Toruniu są stosunkowo tanie, można znaleźć ciekawe promocje oraz specjalne okazje dla studentów, wystarczy tylko dobrze się rozglądać. Polecam regionalne piwa, szczególnie jasne pszeniczne oraz piwo piernikowe, specjał toruński w Browarze Jan Olbracht, nie dość, że trunki najwyższej klasy to jeszcze świetny wystrój, można zasiąść w ogromnej beczce, przerobionej na mały, oddzielny bok patrząc na wielkie kadzie z piwem. Nie zapominajmy o piernikach, które możemy kupić w firmowym sklepie w Dworze Artusa, ale także w mniejszych sklepikach rozlokowanych po starówce, jest ich ogromny wybór, choć nie nalezą do tanich przysmaków trzeba spróbować choć kilku.

DSC01520DSC01532DSC01435

Z minusów to na pewno brak biletomatów, w autobusach i na przystankach, wszystkie bilety trzeba kupować w kioskach, u kierowcy, lub w małych sklepach. Trzeba uważać w niedziele, kiedy większość kiosków jest zamkniętych i dość trudno o bilety. Jednak, jeśli zwiedzamy okolice Starego Miasta lub poruszamy się wzdłuż Wisły warto postawić na spacery, ponieważ dojście na piechotę nie zajmuje wiele czasu, a możemy znaleźć ciekawe atrakcje, których nie ma w przewodniku. Również dworzec główny PKP ma odrobinę chaotyczną organizację, ciężko dostrzec swój pociąg na tablicy odjazdów, jednak po chwilowym zastanowieniu, wysłuchaniu w wielkim skupieniu komunikatów PKP udaje odnaleźć się odpowiedni peron.

O Toruniu mogłabym pisać o wiele więcej, to też dopiero początek, jednak bardzo polecam to miasto bardzo przyjemne, z ciepłymi ludźmi, smaczną kawą i piękną architekturą. Dużo zieleni, kwitnącymi drzewami i kwiatami, wszędzie można znaleźć miejsce do odpoczynku. Co jest też istotne nie ma tam wielkiego strumienia turystów, przynajmniej na przełomie kwietnia i maja, więc można wszystko spokojnie zobaczyć. Warto odwiedzić, szczególnie na weekend, miasto z duszą.

DSC01660
Rynek w czasie kiermaszu wielkanocnego

 

DSC01679
Rejs i bulwar
DSC01682
Spacer bulwarem

 

Miasta na studencką kieszeń

Cz.1

Lublin

Zacznę od tego, które najlepiej znam

Miasto kontrastów, miasto zapomniane, miasto studentów- różne nazwy, różne oblicza. Znam je dość dobrze, studiuje tu od prawie 5 lat. Przez jednych nazywany niezbyt pochlebnie, dla innych miasto najlepszych lat. Jakie jest dla mnie?

Dla osób, które na bakier z geografią Lublin, przez miejscowych zwany Lbn, leży w południowo- wschodniej Polsce, dla wielu obywateli kraju nad Wisłą, w Polsce ,,B”. Ja osobiście mam do tego miejsca dość szczególny, ale ambiwalentny stosunek. Może ze względu na studia, na spotykaną zaściankowość poglądów, na szarość ulic, zaśmiecenie tanimi reklamami i plakatami.

Czy jest to miasto dla studentów? Moim zdaniem tak, jeśli chcesz poznać ciekawych ludzi, nie boisz się podejmowania inicjatyw i nie masz zbyt wysokich wymagań, co do estetyki miejsc, w jakich się obracasz. Bo nie oszukujmy się Lublin ładnym miastem nie jest. Mało odnowionych miejsc, co na szczęście się zmienia, zaniedbane kamienice, duże zaśmiecenie. A mogło być tak pięknie, bo to miasto z potencjałem, jednak na razie średnio wykorzystywanym.

Co polecam na pewno Miasteczko Akademickie UMCS każdy, choć na jeden miesiąc powinien zamieszkać w akademiku, jednym się to spodoba, innym nie, ale przeżycia, jakich doświadczy zostaną na zawsze. Niezapomniane imprezy w akademikowych kuchniach, spacery po Parku Akademickim (byle nie późno w nocy i nie samemu) można poczuć skok adrenaliny. Mimo czasowego zatłoczenia polecam Stare Miasto, jak dla mnie zaniedbane i trochę jak z innego wieku, ale za to, z jakim klimatem. Warto odejść w boczne uliczki, by odkryć tam niezwykłe i ciekawe knajpki, kawiarnie i bary. Na Grodzkiej jest ich pełno, jedne lepsze (czytaj: tanie i smaczne), inne dość burżuazyjne, ale na większą okazję warte polecenia. Mam swoje ulubione miejsca na ul. Rybnej, niech was nie zraża szarość przejścia i obdrapane kamienice, warto zaryzykować dla niezwykłej kawy lub oryginalnego piwa.

Będąc w Lublinie, w Śródmieściu nie ominiecie Placu Litewskiego, według mnie największego reliktu PRL w Lbn. Jest po prostu brzydki i zaniedbany, ale ile z nim wspomnień, ile pięknych i zabawnych chwil. Baobab, bo tak nazywane jest wielkie drzewo na środku placu to miejsce spotkań przyjaciół, zakochanych i randkowiczów. Uważajcie na ,,płytki pułapki”, które możecie spotkać zdążając do któregoś z Instytutów UMCS, w trakcie deszczu stąpajcie ostrożnie, bo w każdej chwili mogą zaatakować i zostawić niezbyt przyjemne, mokre plamy na waszych butach czy ubraniach.

Co polecam w Lublinie przede wszystkim wydarzenia, bo jeśli ktoś chce to znajdzie coś dla siebie, koncerty, eventy kulturalne, filmowe, plastyczne. Prężnie rozwija się kultura i sztuka alternatywna. Ludzie robią coś dla siebie i dla innych, wolontariaty, praktyki, uczestnictwo w darmowych wydarzeniach to na pewno znajdziesz w Lbn. Co jeszcze? Myślę, że wielu ciekawych ludzi, którym się chce coś robić, którzy mają ciekawe poglądy i mogą zmienić Twoje życie, tak jak zmienili moje.

Co do stancji hmm, ja zawsze trafiam na te drogie, ale może taki już mój los. Jednak akademiki i pokoje, mieszkania do wynajęcia znajdziemy bez problemu. Warto przed zaklepaniem miejsca poczytać opinie w Internecie, na pewno uzyskamy potrzebne i sprawdzone informacje.

Jeśli zaintrygowało Cię szaro- bure miasto, z nieodkrytym potencjałem to przyjedź i się przekonaj jak tu jest.

To tylko maleńki zarys tego jakie to miasto jest, by je poznać, pokochać lub znienawidzić trzeba wejść głębiej, ciąg dalszy nastąpi…

Widok na Lublin
Lublin